Ciekawe, random klikiem dzisiaj dostałam, a nie zdarza mi się to właściwie.
Moje oszczędne oficjalne życie społecznościowe jest rezultatem przemyślanej polityki, która ma prowadzić do zapewnienia mi spokojnego snu, ciśnienia w rozsądnej okolicy 120/80 oraz rozrywki na poziomie satysfakcjonującym.
Z polityki tej wynika zasada trzech pić*, dzięki której ilość moich znajomych na fb, jak i okrążonych na G+ utrzymuje się na poziomie umiarkowanym i do opanowania - są w nich wyłącznie osoby, które znam osobiście.
Czasami trafia mi się jakieś mniej lub bardziej imprezowe bądź służbowe zaproszenie, oparte o jedno spotkanie, albo co lepsze: o wspólnych znajomych, ale takim zupełnie oderwanym od czegokolwiek oberwałam po raz pierwszy. Ani Gentlemana (ładnego nota bene) nie widziałam wcześniej na oczy, ani nazwiska nie kojarzę, a podpowiedzi ze wspólnych znajomych czy tablicy nie będzie, bo wszystko zablokowane.
Wot, zagwozdka: gdzie Ty chciałeś kliknąć blond Chłopczyku?
____________________
*zasada trzech pić - znajomym jest osoba, z którą przynajmniej trzy razy piłam;
ważne są w tej definicji trzy elementy:
"z którą" - a nie obok której,
"przynajmniej trzy" - dwa nie wystarczą,
"piłam" - herbatę, kawę, drina, wino, cobądź; ale służbowy obiad się nie liczy;
Nie możesz dodać komentarza.