Bardzo lubię pracować, jak wszyscy już wyjdą z biura.
Gaszę wtedy wszystkie duże światła, zostawiając tylko małą lampkę na biurku. Chowam słuchawki, bo wreszcie mogę posłuchać muzyki głośno. Nikt mi nie przeszkadza, nikt nie gada, mogę się skupić.
A jak odwrócę głowę w lewo, to przez okno zajmujące całą zewnętrzną ścianę budynku, mogę pooglądać zaśnieżone dachy pobliskich domków podświetlone wysokimi latarniami na pomarańczowo i światła w oknach prądnickich blokowisk.
Właściwie to bez problemu mogłabym pracować na drugą czy trzecią zmianę.
Nie możesz dodać komentarza.