• Wpisów: 393
  • Średnio co: 1 dzień
  • Ostatni wpis: wczoraj, 11:54
  • Licznik odwiedzin: 6 975 / 461 dni
Jesteś niezalogowany. Niektóre wpisy dostępne są tylko dla znajomych.
zofizmaty
 
Dzięki podesłanemu przed chwilą linkowi do piosenki Pidżamy Porno przypomniały mi się piękne czasy, kiedy jeździłam niewiarygodnie nabitym autobusem 40 km do liceum, słuchając Marchfi z walkmana dzieląc się przy tym jedną słuchawką z kumplem, który zawsze zajmował mi miejsce na przedostatnim siedzeniu po prawej stronie pojazdu... Ehhhh...

“Dla ciebie śmierć to Pestka...”



Feluś, pamiętasz?
 

zofizmaty
 
Pobudka o 7:00, odesłanie mamy i brata na rodzinne włości, wiaderko kawy i papieros.

Jakieś pomysły, co zrobić z tak pięknie rozpoczętą, błękitno-słoneczną niedzielą? :)

Dzień dobry :)


Update: na YT jest znacznie lepsza jakość, ale bydle nie chce się dać udostępnić ;)
 

zofizmaty
 
Moja najukochańsza mama wraz z moim od wczoraj pełnoletnim bratem postanowili odwiedzić inwalidkę, o czy poinformowali ją stojąc pod drzwiami smsem o treści "możemy do Ciebie dzisiaj przyjechać?" Należy dodać, iż spędziłam wieczór i znaczną część nocy gadając i popijając wino, zaś Gentleman, który mi towarzyszył postanowił się u mnie przespać...

Zatem gdy o 9:16 usłyszałam dzwonek do drzwi wejściowych stan spraw przedstawiał się następująco:
- ja pozostawałam w stroju nieprzeznaczonym do przyjmowania gości (znaczy się w piżamce),
- na kanapie leżał lekko skonfundowany gość w... stroju nocnym,
- odczuwalna była jeszcze ilość wypitego wieczorem alkoholu,
- pokój i kuchnia zasypane wspomnieniami dawnych imprez prezentowały stan standardowego nieładu (wersja zdecydowanie nie dla rodziców!).

Nie, nie zamierzałam niczego wyjaśniać!
 

zofizmaty
 
Matko Jedyna, jak ta maść, którą z pełnym poświęceniem smaruję trzy razy dziennie pokiereszowane kolano, śmierdzi! Rozumiem, że lekarstwa muszą być niedobre itd, itp., ale czy to jest konieczne dla skutecznego leczenia, żebym głowę trzymała za oknem, a nogę w pokoju, dopóki mazidło się nie wchłonie a nos nie przyzwyczai?!? :s
  • awatar Elficka Inkwizycja: Ciesz się, że jest ciepło i możesz sobie głowę wystawić za okno bez obawy, że odpadną uszy :] czy nos, czy cokolwiek innego.
  • awatar Zofizmaty: @Elficka Inkwizycja: cieszę się, a jakże! W sumie mogłam się wybrać na narty wcześniej i uszkodzić w środku mrozów, a wtedy nie byłoby już tak łatwo ;)
Pokaż wszystkie (2) ›
 

zofizmaty
 
Nazwa kapeli ani tytuł kawałka nie zraziły mnie mimo nostalgicznych skojarzeń wynikających z mojego aktualnego inwalidztwa ;)

Przedstawiam moje dzisiejsze odkrycie muzyczne, nakręcające dzień inaugurujący dwa tygodnie pracy zdalnej z własnego łóżka :D

  • awatar treblinka: intryguje mnie to jeżdżące krzesło z zaprzęgiem z mężczyzn :D Miałam własnie połozyć się na popołudniową drzemkę, ale ta elektryzująca piosenka chyba dała mi trochę energii ^^
  • awatar Zofizmaty: @treblinka: fantastyczny wynalazek, prawda? Szkoda, że nie odkryłam go tak ze trzy dni temu, może chłopaków z pracy udałoby się zaprząc do współpracy w ramach Dnia Kobiet ;) I cieszę się, że piosenka zadziałała: w końcu została dumnie otagowana "motywatorem" :)
Pokaż wszystkie (2) ›
 

zofizmaty
 
Obiecałam, że następny odcinek epopei o powrotach Zofizmatów na nogi będzie o austriackiej służbie zdrowia, ale nie sądziłam, że będzie on spowodowany mniej osobistymi urokami lekarza na urazówce, a bardziej megagermańską organizacją!

Żeby jednak było po kolei, wypada opisać, jak to mniej - więcej było. Otóż po zaliczeniu efektownej gleby, której najciekawszym elementem było to, że cała ja zjeżdżałam sobie głową w dół podczas gdy prawa podpora mojego jestestwa pozostała w górze razem z przyczepioną do niej nad wyraz skutecznie nartą, okazało się, że mimo najszczerszych chęci nie za bardzo potrafię wstać. Zmuszona przełknąć wstyd, dumę i płynące nie wiadomo skąd łzy, zadzwoniłam po wsparcie kolegów, z którymi jeździłam, a którym poświęcę odrębny odcinek :)

Zawieziona do szpitala i wsadzona na wózek (!!!) poczułam się niczym 100% inwalidka.

Pierwsze zderzenie z służbą zdrowia w pięknej Austrii było niezbyt miłe, gdyż na dzień dobry nakazano mi wypełnić formularz, co drażni mnie zawsze i wszędzie, w szczególności zaś wtedy, gdy mnie coś boli. Niemniej wiedząc, że to poukładany kraj spełniłam życzenie pani w rejestracji, aby po jakichś 20 minutach zostać zawezwaną na wstępne oględziny. Należy przy tym zaznaczyć, że przede mną w poczekalni znajdowało się jeszcze z 10 osób, co oznacza, że albo mają tam sporo lekarzy do bieżącej obsługi pacjentów, albo wszystkich zbywają na szybko. I wiem teraz, że raczej to pierwsze :)

Tym, czym szpital w miejscowości St. Johann in Tirol zachwycił mnie w pierwszej kolejności byli, moje drogie/moi drodzy... lekarze! W ortopedzie, który mnie opatrywał zakochałam się od pierwszego wejrzenia. Młody, przepiękny, niezbyt wysoki blondynek, znakomicie posługujący się angielskim i z takimi ślicznymi błękitnymi oczami... Najlepsze jest jednak to, że nie przy nim jednym ciśnienie się podnosiło, a ręka jakoś automatycznie poprawiała włosy. Tam po prostu wszyscy lekarze, lekarki i pielęgniarki byli piękni, młodzi, absolutnie uroczy i uśmiechnięci, przy zachowaniu pełnej powagi i fachowości. Coś fantastycznego!

Do tego tempo, w jakim obejrzano moje nieszczęsne kolano, zrobiono mu zdjęcia rentgenowskie (które od razu wylądowały na monitorze komputera w pokoju lekarza!), zbadano kolano jeszcze raz, zaordynowano ortezę i zaaplikowano zastrzyk, było zdumiewające. U nas musiałabym na każdy kolejny etap czekać po min. 45 minut...

Jednak tym, co zmusiło mnie do uznania wyższości austriackiej służby zdrowia i czołobitnych zachwytów nad działaniem administracji germańskiej, był sposób załatwiania spraw papierkowych. Wyobraźcie sobie Państwo, że nóżkę uszkodziłam sobie w poniedziałek, tego samego dnia byłam w szpitalu w Austrii. Wczoraj zaś, czyli w czwartek, trzy dni po wypadku, dzwoni do mnie moja szanowna rodzicielka z informacją, że przyszły do mnie listy z Austrii z płytką (przypuszczam, że są na niej zdjęcia rentgenowskie) oraz dokumentami...

Trzy dni! Zdążyli przygotować do wysłania, wysłać, zdążyło dojść do mnie. W Polsce - wybaczcie Polacy - do czwartku nie podjętoby jeszcze decyzji, czy w ogóle cokolwiek jest mi potrzebne!

Tak oto zostałam oficjalnie fanką Austriaków, Tyrolu i austriackich lekarzy! :D
  • awatar treblinka: Oho, to faktycznie nieźle. Ja dzisiaj musiałam przez godzinę słuchać skomasowanych żali rozgoryczonych ludzi na służbę zdrowia w Polsce, gdybym miała z nią coś wspólnego to zapewne zapadłabym się pod ziemię ze wstydu :)
Pokaż wszystkie (1) ›
 

zofizmaty
 
Wróciłam z tych nart, na które sobie spodni kupić nie mogłam.

W Alpach austriackich pogoda była absolutnie przepiękna: słońce, na tyle ciepło, żeby nie marznąć, na tyle chłodno, żeby stoki nie spływały :) Liczne trasy zjazdowe fantastycznie przygotowane, długie po kilka kilometrów, cudo! Wyciągi krzesełkowe i gondolowe działające sprawnie i szybko. Możliwość wykupienia karnetu na wszystkie stoki w promieniu 50 km... Jeszcze zbieram się z szoku wywołanego różnicami w sposobie prowadzenia narciarskiego interesu tam i w Polsce.

Poszalałam troszkę, było po prostu super!

Żeby jednak fakt, że to było moje pierwsze wyjście w sezonie na narty nie pozostał nieodnotowany, upadek ostatniego (trzeciego) dnia efektownie zakończył się skręceniem sobie mojej nadzwyczaj zgrabnej nóżki w kolanie...

W następnym odcinku: austriacka służba zdrowia :D

A tymczasem... :)


Tak wiem, jeżdżę na nartach, a nie na desce, ale kawałek na stoku sprawdził się i tak! :D
 

zofizmaty
 
Planowany od kilku miesięcy wyjazd na narty zupełnie nie wpłynął na moją wolę i ochotę uganiania się za niezbędnymi na tą okazję spodniami. Niemniej te, w których jeździłam do tej pory, nie nadają się już do publicznych wystąpień, więc - jak mus, to mus - ruszyłam dziś (sic!) na poszukiwania. Zasadniczo nie byłoby w tym nic strasznego, gdyby nie to, że wyjeżdżamy w piątek przed południem...

Ale, ad rem. Wybrałam mocno oportunistycznie i poszłam do galerii. Inna rzecz, że nie miałam specjalnego wyboru, bo ten przybytek przez bogów wszelakich opuszczony zwany moją pracą pożegnałam dzisiaj o 19:30, tj. po 9 i pół godzinach pracy, wszystko inne było więc już zamknięte. Zwiedziłam dokładnie 6 sklepów, w których istniał choćby cień szansy na nabycie tego dobra deficytowego, jakim w pierwszych dniach marca są spodnie jednocześnie ocieplane i nieprzemakalne. I nie wiem, co ja w tych sklepach takiego zrobiłam, ale wszystkim sprzedawcom było bardzo przykro. Było im bardzo przykro i robili bardzo smutne miny. I powtarzali niczym mantrę, że jest mi kurde przykro.

Ale to ja nie znalazłam ani jednej pary spodni, która nie byłaby o dwa numery na mnie za duża.

Mi było przykro bardziej :|
Pokaż wszystkie (1) ›
 

zofizmaty
 
Czy jedzenie sałatki nad aktami (bo rzeczy do zrobienia z drukowaną adnotacją "ASAP!" jest tyle, że nie ma czasu kulturalnie i obyczajnie zejść do stołówki) nawet przy zachowaniu ekstremalnej ostrożności ZAWSZE musi skończyć się usmarowaniem sosem jedynego znajdującego się w nich pomiędzy tonami kserówek oryginału pisma???
 

zofizmaty
 
Jakieś dwa tygodnie temu usłyszałam o tym szaleństwie. Powiedziałam sobie wówczas stanowcze "nie". Ale ponieważ wzięłam dzisiaj pracę do domu, to każda wymówka, żeby się za nią nie wziąć, jest niezła. Więc niech będzie krzywda moja ;)

via: pl.41q.com/

Twój typ osobowosci:

"Ludzie o tym typie charakteru sa kreatywni, pomyslowi i sprawnie myslacy. Odznaczajacy sie dobrymi umiejetnosciami w wielu dziedzinach. Czerpia radosc z rozprawiania na rózne tematy, nawet „jeden przeciwko wszystkim”. Pobudza ich mysl o nowych pomyslach i projektach, lecz moga zaniedbywac swoje powszechne czynnosci zycia. Generalnie szczerzy i asertywni. Lubia towarzystwo innych ludzi i sa dobrymi kompanami. Posiadaja wysmienita zdolnosc rozumienia roznych koncepcji i logicznego myslenia w znajdywaniu rozwiazan.

Zawody które moglyby do Ciebie pasowac obejmuja:

Przedsiebiorcy, prawnicy, psycholodzy, inwestorzy, handlowcy, programisci komputerowi, komicy, analitycy informatyczni, pracownicy z dzialu kredytów, dziennikarze, psychiatrzy, ludzie zwiazani z reklama, projektanci, pisarze, artysci, muzycy, politycy."

Btw. jak głupie by mi się to nie wydawało, tak jakiś sens nawet w tym widzę, przynajmniej jeśli chodzi o realizacje zawodowe ;)