Udało nam się wczoraj wydłubać zawartość skrzynki na listy i znaleźliśmy w niej informację skierowaną do osoby, której nikt z nas nie zna, że komornik w asyście policji zamierza wdzierać się do naszego lokum.
Karteczka, którą nam pozostawiono, wskazywała dane komornika i wypisane ręcznie: nazwisko, numer telefonu oraz sygnaturę akt.
Zadzwoniłam wczoraj pod zapisany numer - odebrał jakiś gentleman i oświadczył, że nie wie o co chodzi. Komornik na podanym stacjonarnym nie odbierał w ogóle. Zaalarmowany właściciel zeznał, że również nie wie, co się dzieje.
Próby dowiedzenia się o co do diabła chodzi, podjęłam ponownie dzisiaj. Dowiedziałam się, że komornik dysponuje sądowym tytułem wykonawczym zezwalającym na podjęcie czynności egzekucyjnych z mieszkania pod naszym adresem i zamierza on do nich przystąpić. Wierzy wprawdzie, że nie mamy zielonego pojęcie, kim jest osoba poddana egzekucji oraz że nie mamy ze sprawą nic wspólnego, ale cóż z tego, skoro w papierach wszystko się zgadza. Jakby co, możemy złożyć oświadczenie, że "to nie my", ale przyznam, że z kpc nie przypominam sobie takiej drogi przeciwegzekucyjnej.
Coś czuję, że sprawa skończy się z łomotem w sądzie, chociaż zupełnie sobie takich praktyk z postępowania cywilnego nie życzyłam...
Coś takiego musiało wybuchnąć tuż przed moim tygodniowym wyjazdem.
-
tatanka:
-
Zofizmaty:
Pokaż wszystkie (2) ›