Wpisy użytkownika Zofizmaty oznaczone tagiem "kocham moją pracę!" (17) Wszystkie wpisy oznaczone tagiem "kocham moją pracę!" »

zofizmaty
 
Od tygodnia/dwóch nienawidzę mojej pracy, firmy, szefa i kolegów po fachu.

Z drugiej strony dzięki nim opublikowałam dzisiaj swój pierwszy oficjalny artykuł podpisany imieniem i nazwiskiem. Na całkiem popularnym portalu internetowym wprawdzie, a nie na papierze i w ramach obowiązków służbowych, a nie za grube pieniądze, ale zawsze :)

I chociaż dzisiejszy dzień jest jak "weź odejdź" to cieszę się jak dziecko i odświeżam kompulsywnie stronę licząc kolejne aktywności czytelników.

37 like'ów i 6 wykopów w pięć godzin po opublikowaniu to prawie jak sława, no nie? ;)
 

zofizmaty
 
Spieszę wyjaśnić:

Cena kupna została ustalona na, dajmy na to, 10.000 zł brutto przy stawce VAT wynoszącej 7%. Obecnie stawka VAT wynosi 8%, w związku z czym cena kupna musi zostać przeliczona.

Ile czasu potrzebujecie, żeby wyliczyć nową cenę zakupu?
  • awatar vickyy69: Ciekawy blog. Nic nie rozumiem, ale spoko jest :)
  • awatar dezerter: Lubie takie zadania. Netto będzie 9345,79 plus 8% to będzie 10093,45 Chyba że się pomyliłem bo tak na kolanie liczyłem.
  • awatar Zofizmaty: @vickyy69: dzięki :) btw. jeśli chcesz zrozumieć - pytaj: nie ma głupich pytań, są tylko głupie odpowiedzi ;)
Pokaż wszystkie (4) ›
 

zofizmaty
 
Po dzisiejszych atrakcjach będę odmarzać chyba jeszcze ze dwa dni.

Prezentację, o której wspominałam wcześniej, miałam dzisiaj. W ośrodku, w którym temperatura w porywach nie przekraczała jakichś 14oC. 14!!! To niehumanitarne!

Najtwardsi zawodnicy założyli wszystko, co mieli w bagażu na dwa dni pobytu. Ja, zmarzluch niepoprawny, wbiłam się w dwie pary rajstop, dwa golfy, podkoszulek i użyczony z dobrego serca wełniany sweter kolegi i nie byłam w stanie powstrzymać trzęsących się kolan. Po godzinie wszelkie obiekcje ustąpiły i włożyłam kożuch.

Jakby tego było mało, zasięg gubił się tam niezależnie od przyjmowanej pozycji oraz prób zachowania bezruchu (bardzo niezdrowych), a do miejscowego internetu nie byliśmy w stanie się podłączyć. Co z kolei nie pozwalało na kontakt z Kancelarią i wywołało lawinę rozpaczliwych maili (które nie dochodziły) i telefonów (które się rwały).

I tak 9h z godzinną przerwą, podczas której szef, kolega i ja postanowiliśmy się udać na poszukiwanie internetu i choćby odrobiny ciepła do jakiejś lokalnej knajpy.

W takiej atmosferze moja prezentacja o 18:15 była smutnym prawniczym przynudzaniem przeraźliwie zmarzniętej i wściekłej blond dziewuszki występującej w swetrze kolegi, za dużym o jakieś cztery rozmiary.

D i s a s t e r.

Poniżej jedyny plus dzisiejszego dnia. Pamiętam nawet, kiedy ostatni raz ten utwór słyszałam, ale nie wiem, jak mogłam o nim zapomnieć: frazą "Blame, no-one is to blame" mogę się upijać do nieprzytomności :)
 

zofizmaty
 
Korespondencja służbowa dot. szczegółów konstrukcji dokumentów dla klienta:

- *Zofizmaty* - "OWU i tabelę załączamy do oferty/umowy/oferty i umowy?"
- *odpowiedź* - "tak"

No i wszystko jasne. :|
 

zofizmaty
 
Nie wiem, co mój nowy szef ma z tabelkami, ale sądzę, że jest na to odrębna jednostka chorobowa...

Pomijając to, że miałam nad nią siedzieć przez cały weekend, a zabrałam się za pracę w niedzielę w okolicach 23, ogarnia mnie (poza sennością) dojmujące poczuje braku sensu.

Najpierw przygotowałam prezentację, która poza tym, że będzie tłem dla mojego wystąpienia, będzie również drukowana dla wszystkich uczestników szkolenia, coby mogli sobie po niej pobazgrać, jak będę mówiła. Teraz z kolei prokuruję tabelkę podsumowującą wszystko, co mam powiedzieć: vide wydruk prezentacji. Również do rozdania słuchaczom. Niechże ktoś mi wyjaśni: po co?!?

Na chwilę obecną: 32h robocze dla półgodzinnego wystąpienia...
enough time.jpg
 

zofizmaty
 
17:29 i stoję w blokach startowych gotowa do wyjścia. Inaczej coś dzisiaj zniszczę przypadkiem albo jeszcze gorzej - będę pracować dalej.

Jak można przyjąć, że plik ma 3 strony, chociaż ma ich 13? Zwykły plik w formacie .docx?
 

zofizmaty
 
Ruch obrotowy Ziemi wokół Słońca oraz własnej osi podstępnie wprowadził mnie w błąd i wydawało mi się, że mam dzisiaj na skończenie roboty masę czasu. Guzik. Dłużej jasno jest teraz o dziwo i zamiast dwóch godzin na wciśnięcie prezentacji do jednostronicowej tabelki, mam na to godzinę.

Fuck.

Nieprzytomna jakaś taka od wczoraj...
piątek.jpg
 

zofizmaty
 
Po raz pierwszy od nie pamiętam kiedy, pracowałam dzisiaj bez muzyki, komunikatorów i kawy.

Muzyki nie tolerowała obolała i niedospana głowa, kawy żołądek a komunikatorów poczucie obowiązku.

I okazuje się, że dzisiejszy dzień mogę zapisać sobie jako jeden z lepiej rozplanowanych i wykorzystanych w tym roku.

(Chwila tego odkrycia była chwilą porażki: od razu musiałam sobie zrobić przerwę w nagrodę ;))
 

zofizmaty
 
Kto pamięta taką genialną flashową gierkę, która polegała na wybiciu całej ludzkości przy pomocy wirusa, bakterii bądź pasożyta? Trzeba było zadbać o to, żeby dostać się na każdy kontynent i żeby zbyt szybko szczepionki nie wynaleziono. Pandemic (II) się nazywała.

Dziś melduję wykonanie zadania!

Po jednym dniu spędzonym na pracy w mieszkaniu zostałam z lekkim stanem podgorączkowym, potwornym katarem i kaszlem odwołana wczoraj do biura, no bo przecież informacje o vacie są tylko w tym internecie, który przez biurowy kabel wtykam w laptopa. Skoro oni mi tak, to ja się nie krępowałam i (w chusteczkę) kichałam wszędzie:

- akwarium szefa: check,
- mały open space: check,
- sąsiednie biuro: check,
- transport do Wrocławia: check,
- transport do Warszawy: check;

Dzisiaj z jadowitą satysfakcją słuchałam kichania i smarkania posiąpując z cicha i chichocząc złośliwie - a było mi się dać wygrzać w łóżeczku!

Teraz zostało tylko rozsiąść się wygodnie w fotelu i czekać na wieść, że Madagaskar zamknął porty ;)
  • awatar Zofizmaty: Gościu, reklamy proszę sobie serwować we własnym, przeznaczonym na to paśmie. Tutaj, tak bez przywitania i rozsądnego uzasadnienia, nie uchodzi.
Pokaż wszystkie (1) ›
 

zofizmaty
 
Żegnając się wczoraj z współtowarzyszami prawniczej niedoli w mojej byłej już pracy, usłyszałam od osoby, od której najmniej się tego spodziewałam, najwyższy komplement, jaki może usłyszeć prawnik:

“Mam nadzieję, że nigdy nie spotkamy się po przeciwnych stronach barykady”



:o