Wpisy użytkownika Zofizmaty oznaczone tagiem "moi?" (22) Wszystkie wpisy oznaczone tagiem "moi?" »

zofizmaty
 
Oj, dawno mnie tutaj nie było.

Za to, że wróciłam, podziękujcie serdecznie Scorpionsom - usłyszałam w radiu, pomyślałam sobie, że nie słyszałam tego kawałka od stu lat i nie mogłam powstrzymać się przed podzieleniem się nim z Wami ;)

No, kto go pamięta - ręka w górę :)
 

zofizmaty
 
Ponieważ doszłam do wniosku, że ćwiczenie mięśni palców przy klawiaturze i machanie stopą w rytm muzyki nie zapewnia mi odpowiedniej dawki ruchu, postanowiłam domowymi metodami uzupełnić braki.

Znalazłam w internecie kilka zestawów ćwiczeń, co to różne części rozlazłego jestestwa mają kształtować i przystąpiłam do robienia brzuszków i kręcenia kółeczek nóżką.

Po piętnastu minutach wyczerpałam dwa zestawy i nic. Tyłek mnie tylko rozbolał, bo najwyraźniej na jakiejś zakamuflowanej krzywiźnie podłogowej go oparłam.

Przystąpiłam zatem do swobodnego rozbudowywania zestawu, naciągania, rozciągania, podnoszenia i kręcenia kółeczek w innej płaszczyźnie tak długo, aż poczułam, że któryś mięsień zechciał zauważyć moje wysiłki.

Efekt jest taki, że jak już zauważył, to bezzwłocznie zaprotestował przeciwko wyrywaniu go ze stanu błogiej bezczynności i zaserwował zakwasy :/

Pocieszam się, że jutro będzie jeszcze gorzej, ale pojutrze już przejście do drugiego pokoju powinno przestać stanowić problem.
  • awatar tatanka: żeby nie mieć zakwasów trzeba zaraz po (a najlepiej zamiast) wysiłku wypić piwo, niby bezalkoholowe:)
  • awatar Zofizmaty: @tatanka: jeżeli piwo jest jedynym specyfikiem, który pozwoli mi się ruszać, to jestem skończona. Nie piję piwa :/
  • awatar Kushami: Ja słyszałam, że pomaga odrobina sody oczyszczonej do szklaneczki z wodą. Wypić i po zakwasach podobno :)
Pokaż wszystkie (6) ›
 

zofizmaty
 
Jeżeli wracasz do mieszkania (będąc mną) i czujesz nieodpartą chęć natychmiastowego posprzątania kuchni (po współlokatorach), umycia okien (wychodzących na ulicę), uprania firanek (nietknętych od dwóch lat), uprasowania zasłonek (leżących w szafie od sześciu miesięcy), rozstawienia chaszczy (kolorowych i pachnących) po całym mieszkaniu (mrocznym bo studenckim) - to znaczy, że przyszła wiosna :)

A wszystko to mimo pobudki o 7:00 i dnia spędzonego w sądzie.
  • awatar kosmka: żeby każdy miał tyle siły i optymizmu w sobie mimo wszystko ;)
Pokaż wszystkie (1) ›
 

zofizmaty
 
Podniosłam dzisiaj marudność do rangi sztuki. Marudzę z rozmachem, epicko, konsekwentnie i bez dyskryminacji na wszystko. Marudzę tak bardzo, że mnie samą to już drażni. Aaaghrrr!

Ale czuję się usprawiedliwiona: wczoraj dezerter narzekał, że narzeka nawet na swoje narzekanie, więc widać jakieś złe fluidy pływają nad naszą Polską całą.

Może pójdę pozabijać czołgi i wszyscy na tym zyskają?

Na dodatek znalazłam kawałek, który towarzyszy mi dzisiaj cały dzień i zdaje się podkreślać wszystkie złe nastroje, a i tak mi się podoba. Pokażę go Wam, może też będziecie mogli sobie pomarudzić.
  • awatar treblinka: pewnie jesteś absolutna w swym maruderskim marudzeniu niczym Pimko w siedzeniu :) Piosenka jest też dobra dla ludzi rozgoryczonych i złych, bardzo mi się podoba.
  • awatar Szymon Piotr: „z rozmachem, epicko, konsekwentnie i bez dyskryminacji” — Instant Win! ;]
  • awatar Zofizmaty: @treblinka: dokładnie tak! :) Na szczęście dzisiaj już mi lepiej, a piosenka dalej mi się podoba: to dobry znak!
Pokaż wszystkie (4) ›
 

zofizmaty
 
Wczoraj przed 17 wysłałam bardzo ważne dla mnie pismo. Wysłałam i o nim zapomniałam.

W środku nocy, podczas przewracania się z jednego na drugi bok, na progu świadomości pojawiła się myśl: "zostawiłam wielokropek! Wielokropek w nawiasach w miejscu, w którym chciałam wpisać dane. Zostawiłam wielokropek i wysłałam bez danych."

I Zofizmaty już świeżutkie jak ten szczypiorek siedzą przy komputerze.

Sprawdziłam. Dane były oczywiści na swoim miejscu, ale spokojny sen nie wrócił. :/

Jakieś lekarstwo na paranoję?
  • awatar dezerter: W poprzedniej pracy robiłem przetargi i zawsze po zamknięciu koperty dręczyły mnie myśli że nie wpisałem ceny
Pokaż wszystkie (1) ›
 

zofizmaty
 
Mama od dziecka mi mówiła, że są małe kłamstwa, wielkie kłamstwa i statystyka.

Niemniej wszyscy mniej lub bardziej statystykę lubimy, z reguły jej wierzymy i mimo kruchości tej drogi - zwykliśmy używać jej jako argumentu.

Z ciekawości podsumowałam zatem sobie dzisiaj rok korzystania z yoplera, jako że umożliwia on podliczenie ilości przesłuchań danej piosenki. Oczywiście dane są zafałszowane znacząco, ale zupełnie nie będę się tym przejmować.

Zabezpieczona ww. zastrzeżeniem przedstawiam TOP 10 PIERWSZEGO ROKU YOPLEROWEGO (marzec 2011 - marzec 2012) Zofizmatów* :)

10. 145 x: Sia "The Church Of What's Happening Now"
                 Of Monsters And Men "Little Talks"
9. 154 x: Karen O, Trent Reznor, Atticus Ross "Immigrant Song"
8. 157 x: Ulytau "Winter"
7. 162 x: Caribou "Odessa"
6. 164 x: Miles Cane "Come Closer"
5. 189 x: Laibach "B-Machine"
4. 192 x: Alice Russell "Lights Went Out"
3. 206 x: The Cranberries "When You're Gone"
                Kavinsky "Nightcall"
2. 243 x: Bruce Springsteen "Radio Nowhere" (:o)
*1. 261 x: Awolnation "Sail"*
__________________
* Nie jestem pewna po co. Chyba z kronikarskiego obowiązku, który mnie złapał za łydkę, albo w związku z tym, że wyniki mocno mnie zaskoczyły.
 

zofizmaty
 
NIE rzucając palenia sprawdzam, jak długo bez szkód własnych i w otoczeniu wytrzymam bez papierosa. Ot, taki eksperyment mały.

Przeszła właśnie piąta doba.

Chyba możecie być ze mnie dumni trochę :)
  • awatar Elficka Inkwizycja: Jesteśmy! :)
  • awatar tatanka: A nie kusi Cię żeby ten eksperyment ciągnąć tak forever? Przy tych cenach ja bym ze skąpstwa rzuciła:)
  • awatar Zofizmaty: @Elficka Inkwizycja: :) @tatanka: trochę kusi, ale przypuszczam, że jak tylko powiem sobie, że rzucam na stałe, to strasznie zechce mi się palić: po 11 latach trudno się rozstać. Więc mówię sobie, że to tylko tak na chwilę, a jak wyjdzie, że ta chwila będzie następne 40 lat trwała, to się nie obrażę ;) Inna rzecz, że ceny ostatnio zachęciły mnie do odnowienia kontaktów z rodziną i przyjaciółmi pod wschodnią granicą...
Pokaż wszystkie (3) ›
 

zofizmaty
 
Od tygodnia/dwóch nienawidzę mojej pracy, firmy, szefa i kolegów po fachu.

Z drugiej strony dzięki nim opublikowałam dzisiaj swój pierwszy oficjalny artykuł podpisany imieniem i nazwiskiem. Na całkiem popularnym portalu internetowym wprawdzie, a nie na papierze i w ramach obowiązków służbowych, a nie za grube pieniądze, ale zawsze :)

I chociaż dzisiejszy dzień jest jak "weź odejdź" to cieszę się jak dziecko i odświeżam kompulsywnie stronę licząc kolejne aktywności czytelników.

37 like'ów i 6 wykopów w pięć godzin po opublikowaniu to prawie jak sława, no nie? ;)
 

zofizmaty
 
Bardzo lubię pracować, jak wszyscy już wyjdą z biura.

Gaszę wtedy wszystkie duże światła, zostawiając tylko małą lampkę na biurku. Chowam słuchawki, bo wreszcie mogę posłuchać muzyki głośno. Nikt mi nie przeszkadza, nikt nie gada, mogę się skupić.

A jak odwrócę głowę w lewo, to przez okno zajmujące całą zewnętrzną ścianę budynku, mogę pooglądać zaśnieżone dachy pobliskich domków podświetlone wysokimi latarniami na pomarańczowo i światła w oknach prądnickich blokowisk.

Właściwie to bez problemu mogłabym pracować na drugą czy trzecią zmianę.

:)
 

zofizmaty
 
Nie jestem osobą przesądną, chociaż przyznaję, że zdarza mi się - tak na wszelki wypadek - postawić diabłu ogarek. Nie wierzę w dni dobre, dni złe, nie obmacuję się nerwowo w poszukiwaniu guzika, jak mijam kominiarza, nie obiegam całego kwartału, żeby nie przeciąć ścieżki z czarnym kotem, ani nie barykaduję się w pokoju w piątek 13-go.

Dochodzę jednak do wniosku, że siły Złego, bądź bogini Perfidia postanowiły wbić mnie w trzynastkowo-poniedziałkową traumę. Gdy patrzę z dzisiejszej, spokojnej perspektywy na wczorajszy dzień, to wydaje mi się wprost niewiarygodne, ile spraw poszło spektakularnie nie tak.

Zaczęło się od tego, że wpadłam w jakiś totalny postal-mode. A dalej poszło już z górki. Mars, który obudził się we mnie po długim i kamiennym śnie, domagał się ofiar: licznych i krwawych. Położyłam zatem na jego ołtarzu szefa (poirytowany mail na tydzień przed końcem okresu próbnego!!!), Pana Analityka (telefon od czapy z awanturą o wpis na blipie sprzed trzech dni!) i kolegów z pracy (czy wy w ogóle potraficie załatwić coś w sądzie!?!).

:o

Dopiero informacja od Szefa Naczelnego, że będziemy rozmawiać o mojej przyszłości w Kancelarii ostudziła nieco mój zapał bojowy i żądzę mordu. Dalej trzy uspokajające rozmowy telefoniczne, przepyszna kolacja przygotowana przez Najlepszego Tłumacza na Świecie i 7 fragów w jednej bitwie na WoT wspólnymi siłami zażegnały kryzys światopoglądowy, pozostawiając pytanie: ale co się właściwie stało?!?
  • awatar dezerter: Każdy ma prawo dostać kurwicy od czasu do czasu.
  • awatar Zofizmaty: oby tylko nie zdarzało mi się to częściej, bo się skończy rumakowanie! ;)
Pokaż wszystkie (2) ›