Ciekawostkę Wam opowiem z prawa spadkowego.
Na wstępie załóżmy, że prawo spadkowe może być ciekawe i dalej będzie z górki.
Pewnemu panu zdarzyło się zaszlachtować małżonkę i córkę lat 5 czy 6. Przemyślał swój czyn w trakcie trzech tygodni mieszkania z nimi pod jednym dachem, po czym ruszył w trasę, dzięki czemu został ujęty przez organa ścigania. Oskarżono go, osądzono, uznano za niepoczytalnego i osadzono w specjalnym domu bez klamek.
Po czym do sądu cywilnego wpłynął wniosek tego pana o stwierdzenie nabycia spadku po nieżyjącej małżonce i córce.
<komu ciśnienie podskoczyło?>
Pierwsze, co przyszło wszystkim do głowy, to uznanie naszego bohatera za niegodnego dziedziczenia. Niestety, lektura kc doprowadziła do zapisu, że za niegodnego dziedziczenia uznaje się m. in. osobę, która przeciwko spadkodawcy popełniła
*umyślnie ciężkie przestępstwo*. Z ciężkim przestępstwem nie mamy problemu, prawda? Tylko w momencie, w którym uśmiechamy się zwycięsko wznosząc toast za triumf sprawiedliwości przypominamy sobie zapis kk, że nie popełnia przestępstwa kto popełnił czyn w stanie niepoczytalności. I nie ma z tym co polemizować, bo w tej materii sąd cywilny związany jest wyrokiem karnym.
Rodzina zabitej kobiety rozpacza, spory majątek, który odziedziczyła po ojcu przed oczyma dusz kilku wpada w śmierdzące łapy szaleńca.
A sędzia ma zdrowy rozsądek, serce na właściwym miejscu, sumienie białego człowieka i kłopot.
Więc dopytuje naszego bohatera na rozprawie, w jakiej kolejności zabijał. Nasz bohater roztropnie wymienia tą właściwą kolejność: najpierw żona, później córka (po żonie(1) po połowie dziedziczy on i córka, po córce(2) wyłącznie on: cały majątek żony w rękach naszego bohatera; po córce(1) dziedziczą rodzice po połowie - czyli nic, po żonie(2) dziedziczy nasz bohater i jej matka). Sędzia kombinuje, akta karne czyta, opinie biegłych co do daty śmierci zamawia, żeby chociaż część majątku dla rodziny zabitej zachować. Ale niczego nie znajduje.
I co wymyśla? Śmierć podczas grożącego wspólnie niebezpieczeństwa! Osoby, które giną w takiej sytuacji nie dziedziczą po sobie, zatem kolejność wskazywana przez naszego bohatera nie ma znaczenia: połowa majątku żony zostaje w jej rodzinie.
A naszym bohaterem staje się sędzia, który chociaż konstrukcję przyjął karkołomną, to wykazał się człowieczeństwem, o które żaden prawnik nie jest nawet podejrzewany
-
tatanka:
-
Zofizmaty:
Pokaż wszystkie (2) ›