Wpisy użytkownika Zofizmaty oznaczone tagiem "wtf?" (15) Wszystkie wpisy oznaczone tagiem "wtf?" »

zofizmaty
 
Przeczytałam, zdębiałam, a cała wiedza ze szkoły średniej poszła się... kochać.

Wklejam w całości, żeby nie zaginęło. Podkreślenia moje.

"Wzory na koszulkach, naszywki, plakaty-symbol liścia konopi indyjskiej jest wszechobecny. Palenie jest trendy. Niewielu jednak zdaje sobie sprawę czym tak naprawdę jest to co nazywają trawką.

Tylko jeden buch

Miłosz ma 19 lat. Marihuany pierwszy raz spróbował w liceum. Miał wtedy zaledwie 17 lat.
-Pamiętam tych dilerów, którzy z dziką żądzą w oczach dawali nam skręty. Czekali na nas pod szkołą i wciskali do ręki po 2,3 skręty. Skusiłem się w końcu-przyznaje Miłosz. -Nie miałem pojęcia co będzie się po tym ze mną dziać. Wziąłem jednego macha i przeniosłem się do innego świata. *W tym świecie nie było Pana Boga, a na ludzi polowały żądne krwi wilkołaki.* Musiałem przed nimi uciekać, a one ciągle rozrywały moje ciało. Gdy się ocknąłem leżałem w szpitalu. Okazało się że przez rok byłem w śpiączce spowodowanej marihuaną.
-Jest to naturalne działanie toksycznej substancji THC zawartej w masie marihuanowej- mówi profesor Jan Głąbek z instytutu ds. substancji toksycznych
-Jedno zaciągnięcie się dymem powstałym w skutek spalania masy marihuanowej potrafi uśmiercić nawet do 30000 szarych komórek-ostrzega profesor


Od palenia do strzykawki

Marihuana wydaje się być dla wielu, lekkim, zabawowym narkotykiem, który można sobie popalić od czasu do czasu, bez żadnych konsekwencji. Nie bardziej mylnego!- mówi *Andrzej (lat 15)*.
-Owszem na początku tylko się paliło. Fascynowały mnie te niesamowicie długie halucynacje, *miesiące wycięte z życia*. Jednak po jakimś czasie okazało się, że przestało mi to wystarczać. Zacząłem *wciągać oczyszczoną marihuanę przez nos*. Dawało silniejszy efekt. Przypłacałem to jednak ciągłym krwawieniem z nosa i notoryczną biegunką. Przyszedł w końcu taki czas że sięgnąłem po igłę.

Wywar z marihuany jest najsilniejszą substancją toksyczną na świecie. *Podczas wojny z sowietami w Afganistanie, Talibowie użyli słoików z wywarem tamtejszej odmiany marihuany zwanej hashish do zatrucia armii wroga. Słoik taki rzucony na pojazd opancerzony sprawiał, że pancerz topił się a wszyscy ludzie dokoła ginęli w strasznej agonii.* (que???) Dziś ów wywar odpowiednio rozcieńczony stosowany jest przez większość narkomanów na świecie. Uzależnienie od marihuany jest tak silne, że przyjmowanie kolejnych dawek staje się najważniejszą potrzebą jaką odczuwa uzależniony.

Codziennie na świecie *z powodu przedawkowania marihuany umiera około 500 000 000 ludzi*. (ile??? 500 mln?) Lobby marihuanowe krzyczy jednak że są to dane zakłamane, gdyż nikt od "jarania" jeszcze nie umarł. Nie wspominają oczywiście o przyjmowaniu dożylnym. Równocześnie podają oni argument że alkohol również niesie za sobą tysiące ofiar. *Ostatnie badania wskazują jednak że nie zanotowano ani jednego przypadku utraty zdrowia bądź życia w wyniku spożywania alkoholu (nawet w dużych ilościach)*.
Pan Stefan (lat 50) pije codziennie od 14 roku życia. Raz za czasów strajków robotniczych zdarzyło mu się zapalić tzw. "trawkę" podaną mu przez znaną obecnie osobistość, zajmującą ważne stanowisko w rządzie. Obecnie pan Stefan przebywa w szpitalu z powodu marskości wątroby-jednego z objawów jakie zostawia po sobie konopia.
-Tyle lat piłem i nic mi nie było. Raz człowiek jakieś świństwo zapalił i już się okazuje po latach że z powodu tego wątroba mu pada-żali się pan Stefan.

Marihuana-zrób to sam!

Marihuana, a właściwie masa marihuanowa jest strasznie prosta w produkcji.
Pierwszym etapem produkcji jest zasadzenie krzaków konopi (tzw. opium),które następnie podlewa się benzyną.Po 2 miesiącach oczom hodowców ukazuje się dorodny ociekający mleczkiem pączek (tzw.szczyt).Owe mleczko zbiera się i dostarcza do tzw. cegielni. Tam też mleczko jest rozcieńczane przy pomocy ACE (co nadaje dymowi specyficznego "kopa")a następnie dodawana jest farba (w zależności od rodzaju używa się różnych odcieni zielonego oraz brązowego).
Tak przygotowany płyn mieszany jest z mieszaniną mąki i cementu co tworzy tzw  "cegłe" która następnie po osuszeniu jest kruszona i jako tzw "topy" trafia do sprzedaży. Część otrzymanej marihuany jest jednak oczyszczana kilkukrotnie by otrzymać biały proszek-tzw.kokainę.Kokaina wymieszana z proszkiem do pieczenia oraz *serkiem feta* (następuje wtedy fermentacja sera co nadaje substancji specyficzne właściwości) daje produkt znany jako amfetamina.

Obywatelu walcz

Teraz gdy wiemy już wszystko o śmiercionośnej roślinie jaką jest konopia nie bójmy się z nią walczyć! Donoszenie na narkomanów, osoby noszące jej symbol (tzw. dilerów),oraz kogokolwiek tylko podejrzewacie jest Waszym obowiązkiem. Stańcie do walki o lepszą przyszłość! O przyszłość bez marihuany!

źródło:koszernyblog.blogspot.com/(…)marihuana-biaa-smierc.…"

:o

A mnie się głupiej wydawało, że opiaty, konopie, amfetamina i kokaina, to wszystko różne bajki. A tutaj: niespodzianka!
  • awatar Kushami:

    “Tyle lat piłem i nic mi nie było. Raz człowiek jakieś świństwo zapalił i już się okazuje po latach że z powodu tego wątroba mu pada-żali się pan Stefan.”

    Buahahahahaha :D
  • awatar tfu: umarłam :D
  • awatar dezerter: Ktoś tam musiał nieźle zajarać
Pokaż wszystkie (3) ›
 

zofizmaty
 
Udało nam się wczoraj wydłubać zawartość skrzynki na listy i znaleźliśmy w niej informację skierowaną do osoby, której nikt z nas nie zna, że komornik w asyście policji zamierza wdzierać się do naszego lokum.

Karteczka, którą nam pozostawiono, wskazywała dane komornika i wypisane ręcznie: nazwisko, numer telefonu oraz sygnaturę akt.

Zadzwoniłam wczoraj pod zapisany numer - odebrał jakiś gentleman i oświadczył, że nie wie o co chodzi. Komornik na podanym stacjonarnym nie odbierał w ogóle. Zaalarmowany właściciel zeznał, że również nie wie, co się dzieje.

Próby dowiedzenia się o co do diabła chodzi, podjęłam ponownie dzisiaj. Dowiedziałam się, że komornik dysponuje sądowym tytułem wykonawczym zezwalającym na podjęcie czynności egzekucyjnych z mieszkania pod naszym adresem i zamierza on do nich przystąpić. Wierzy wprawdzie, że nie mamy zielonego pojęcie, kim jest osoba poddana egzekucji oraz że nie mamy ze sprawą nic wspólnego, ale cóż z tego, skoro w papierach wszystko się zgadza. Jakby co, możemy złożyć oświadczenie, że "to nie my", ale przyznam, że z kpc nie przypominam sobie takiej drogi przeciwegzekucyjnej.

Coś czuję, że sprawa skończy się z łomotem w sądzie, chociaż zupełnie sobie takich praktyk z postępowania cywilnego nie życzyłam...

Coś takiego musiało wybuchnąć tuż przed moim tygodniowym wyjazdem.
  • awatar tatanka: jednak czasem dobrze być prawnikiem ;)
  • awatar Zofizmaty: @tatanka: oui, choć nieczęsto ;) będę się bała mniej niż ktokolwiek inny, a piekliła na bezmyślność wymiaru sprawiedliwości tak samo jak wszyscy. Niemniej sprawa ma wysoki potencjał trącący Kafką, Bareją i Mrożkiem jednocześnie, więc jest szansa, że da nam wszystkim wiele niezapomnianych i wesołych wrażeń ;)
Pokaż wszystkie (2) ›
 

zofizmaty
 
Przed momentem odebrałam telefon.

Z nieznanego mi numeru zadzwonił do mnie nieznany mi Pan Krzysztof i złożył mi życzenia z okazji Dnia Kobiet, po czym podziękował za rozmowę i się rozłączył.

Gdzieś mi dzwoni, że już na święta dostałam podobnie opisane, niezidentyfikowane bliżej życzenia.

Jaja to jakieś?
Za dużo masła w diecie tyrana?
  • awatar dezerter: Może detektyw?
  • awatar Zofizmaty: Nawet tak nie żartuj! Każda inna opcja jest mi milszą ;) Inna rzecz, że to rzeczywiście jest bardzo miłe, tylko lekko konfundujące...
Pokaż wszystkie (2) ›
 

zofizmaty
 
Pod wrażeniem wydarzeń dnia wczorajszego nie podzieliłam się jednym z katalizatorów mojej irytacji, który stał się również przyczyną wpisu solidnie okraszonego mięsem.

Otóż próbowano mnie wczoraj przekonać, że słowo *"alternatywnie"* jest słowem trudnym, przez lud prosty nierozumianym i traktowanym jako prawniczy profesjonalizm.

:o

vide: sjp.pwn.pl/slownik/2572537/profesjonalizm pkt 3.
 

zofizmaty
 
Nie jestem osobą przesądną, chociaż przyznaję, że zdarza mi się - tak na wszelki wypadek - postawić diabłu ogarek. Nie wierzę w dni dobre, dni złe, nie obmacuję się nerwowo w poszukiwaniu guzika, jak mijam kominiarza, nie obiegam całego kwartału, żeby nie przeciąć ścieżki z czarnym kotem, ani nie barykaduję się w pokoju w piątek 13-go.

Dochodzę jednak do wniosku, że siły Złego, bądź bogini Perfidia postanowiły wbić mnie w trzynastkowo-poniedziałkową traumę. Gdy patrzę z dzisiejszej, spokojnej perspektywy na wczorajszy dzień, to wydaje mi się wprost niewiarygodne, ile spraw poszło spektakularnie nie tak.

Zaczęło się od tego, że wpadłam w jakiś totalny postal-mode. A dalej poszło już z górki. Mars, który obudził się we mnie po długim i kamiennym śnie, domagał się ofiar: licznych i krwawych. Położyłam zatem na jego ołtarzu szefa (poirytowany mail na tydzień przed końcem okresu próbnego!!!), Pana Analityka (telefon od czapy z awanturą o wpis na blipie sprzed trzech dni!) i kolegów z pracy (czy wy w ogóle potraficie załatwić coś w sądzie!?!).

:o

Dopiero informacja od Szefa Naczelnego, że będziemy rozmawiać o mojej przyszłości w Kancelarii ostudziła nieco mój zapał bojowy i żądzę mordu. Dalej trzy uspokajające rozmowy telefoniczne, przepyszna kolacja przygotowana przez Najlepszego Tłumacza na Świecie i 7 fragów w jednej bitwie na WoT wspólnymi siłami zażegnały kryzys światopoglądowy, pozostawiając pytanie: ale co się właściwie stało?!?
  • awatar dezerter: Każdy ma prawo dostać kurwicy od czasu do czasu.
  • awatar Zofizmaty: oby tylko nie zdarzało mi się to częściej, bo się skończy rumakowanie! ;)
Pokaż wszystkie (2) ›
 

zofizmaty
 
Nie lubię żurawiny.

Ściślej rzecz ujmując lubię w całych trzech wydaniach: sosu do podawanego na ciepło sera, Absolutu Cranberry i The Cranberries.

Ale co komu do głowy strzeliło, żeby pakować ja do bułki, a następnie serwować ze słonym twarogiem i szczypiorkiem?

Kanapki z firm kateringowych nigdy nie przestaną mnie zaskakiwać.
Pokaż wszystkie (2) ›
 

zofizmaty
 
Teraz to już nie są te stare dobre czasy, kiedy młodzi i dobrze zbudowani panowie wątpliwej proweniencji pod sklepem zapytywali, czy miła pani za Wisłą, czy za Cracovią (jeszcze czasem się Hutnik przytrafił w dostępnych opcjach).

Teraz zionąc "Leśnym dzbanem" pytają:

“A Pani jest za ACTA czy przeciw?”



O tempora...
Pokaż wszystkie (3) ›
 

zofizmaty
 
Korespondencja służbowa dot. szczegółów konstrukcji dokumentów dla klienta:

- *Zofizmaty* - "OWU i tabelę załączamy do oferty/umowy/oferty i umowy?"
- *odpowiedź* - "tak"

No i wszystko jasne. :|
 

zofizmaty
 
Dostałam dzisiaj ofertę zakupu filmu erotycznego "Bestia" 67% taniej. Pikanterii dodaje fakt, że jest to promocja dostępna w ramach oferty grupowej.

Erotyczna Grup(on)owa Bestia: sounds like a lot of fun! Może by się skusić?

:D
 

zofizmaty
 
Sorry, będzie trochę tendencyjnie:

*Głęboka potrzeba i miłość vs. pęknięta gumka*

Od początku tego roku obowiązują przepisy rozporządzenia określające, jaki zakres merytoryczny oraz czasowy mają mieć obowiązkowe zajęcia dla rodziców adopcyjnych.

Minimum 35h z podstaw prawa, pedagogiki, psychologii, nauki o rodzinie oraz elementów rozwoju dziecka i metod budowania poczucia własnej wartości wykładane przez wykwalifikowanych fachowców z wyższym wykształceniem i z przynajmniej trzyletnim doświadczeniem jako trener. Plus warsztaty z zakresu wzmacniania prawidłowej motywacji do przysposobienia dziecka (trwające co najmniej 5 godzin dydaktycznych) oraz warsztaty umiejętności wychowawczych.

:0

Czy słowo "dysproporcja" nie wydaje się być jakimś takim nazbyt umiarkowanym określeniem?
  • awatar treblinka: Absurdalne. To takie trochę założenie, że te dzieci, które nie pochodzą wprost z penisa i pochwy rzeczonych rodziców, nie mogą być przez nich naturalnie i prosto pokochane, a ci, którym zdarzy się spłodzić otrzymują bonus w p ostaci automatycznej miłości i wszelkiej wiedzy prawnej, psychologicznej i pedagogicznej. Zapewne takie zajęcia dla rodziców adopcyjnych to konieczna rzecz, ale ich forma chyba nie jest zbyt przekonująca. Sory, ja też trochę tendencyjnie.
Pokaż wszystkie (1) ›