Wpisy użytkownika Zofizmaty oznaczone tagiem "zofizmaty" (11) Wszystkie wpisy oznaczone tagiem "zofizmaty" »

zofizmaty
 
Bo w tym cały jest ambaras, żeby dwoje chciało na raz.

Wiem, że lecę w potworny banał, ale jak mnie coś ściska w dołku i puścić nie chce, to ubranie problemu w wyświechtaną frazę dość brutalnie mnie otrzeźwia. Jak przyjacielski strzał w potylicę: ty tutaj tragedię grecką odstawiasz, a identyczne smuteczki przeżywa 80% nastolatków na świecie, począwszy od czasów Wertera. Weźże się ogarnij może, co? Choćby wiek Cię zobowiązuje.
  • awatar treblinka: podpisuję się stopą, głową, ręką i zgadzam niebywale, że takie zachowanie nienajznakomitszym jest, a jednak jakoś nie potrafię nie werterować, w dodatku nie czuję się przez to typowym nieudacznikiem, bo przecież miłość to taki głupi silniczek (ta nieszczęśliwa też) ludzi wielkich!:D bagatelizowanie własnych problemów nie jest moją mocną stroną, więc biorę je na poważnie i... werteruję.
  • awatar Zofizmaty: @treblinka: podoba mi się Twoje rozumowanie :) Zresztą ja nie łączę werterowania z nieudacznictwem, tylko z rozpaczliwym pochlipywaniem w poduszkę. A ja bardzo nie lubię siebie pochlipującej.
Pokaż wszystkie (2) ›
 

zofizmaty
 
multikino.pl/(…)twarzowe-ftorki-bilety-13-zl…

Multikino łaską rzuciło - radujcie się narody!

Fenomenalna promocja: we wtorki bilety za jedyne 13 zł! Proszę Państwa, proszę się nie pchać!

Co, że promocja nie obejmuje: filmów 3D, projekcji w salach Platinum oraz projekcji specjalnych, takich jak: Maratonów Filmowych, transmisji i retransmisji wydarzeń sportowych i muzycznych, Poranków, Oper HD, Kina Na Obcasach, Multibabykina, pokazów Akademii Filmowej lub pokazów na zaproszenia.

Bilety na całą resztę można nabyć wyłącznie w kasie kina na podstawie wydrukowanego vouchera, do uzyskania którego konieczne jest zalubienie dobroczynnego Multikina na fb i oflagowanie się z tym pośród swoich znajomych.

Ręka mi zadrżała, już chciałam kliknąć "lubię to", gdy sobie przypomniałam, że w kinach studyjnych w Krakowie, w których bywam, tanie bilety kosztują 10 zł. Bez klikania, drukowania ani stawania na głowie z transparentem "Multikino jest zaje!" Posiadacze kart członkowskich DKFu lub innych modyfikatorów fanowskich wchodzą na seans jeszcze taniej. Cały czas mam na myśli bilety normalne.

Multikino może mnie cmoknąć w trąbkę ze swoją promocją.
 

zofizmaty
 
Domyślam się, że chodzi o wyrażenie smutku, żalu i szacunku. Ale czy dorośli ludzie z wyższym wykształceniem prawniczym, mający pretensje do tytułu elity intelektualnej kraju potrafią żegnać swojego profesora tylko piktogramem czy wrzuconym na fb "R.I.P. :("? Języków w gębach zabrakło? Słów za mało?

Zdecydowanie przedwcześnie wezwanemu na uniwersytet niebieski Profesorowi, który z uśmiechem, energią, wdziękiem i swadą tłumaczył nam zawiłości prawa patentowego, który uczył nas sztuki formułowania myśli, który zawsze i w stosunku do każdego prezentował najwyższą klasę konwersacji, należy się od absolwentów prawa i doktorantów coś więcej niż w dwa nawiasy wzięta gwiazdka.

Jeśli nie potrafisz powiedzieć czegoś sensownego, lepiej nie mów nic.
  • awatar Deuce: ale przeciez ludzie uwielbiają pieprznąć banalnymi frazesami niż milczeć. przykre, ale prawdziwe.
Pokaż wszystkie (1) ›
 

zofizmaty
 
Gazeta via materiał pani Joanny Rokickiej uświadomiła mnie dzisiaj, że powinnam być ciężko chora, silnie podatna alergicznie, a może nawet martwa.

W sieci można znaleźć masę obrazków pokazujących jak bardzo dziwnym jest z dzisiejszej perspektywy, że osoby urodzone w latach 80 dożyły lat bieżących w dobrym zdrowiu i bez większych traum oraz upośledzeń. Poruszana w nich materia dotyczy jednak pewnych kwestii obyczajowych. Natomiast wspomniany artykuł wziął na widelec materię gastronomiczną i z jednej strony wywrócił cały mój świat do góry nogami, z drugiej wywołał znaczący niesmak.

www.edziecko.pl/(…)Tego_nie_powinny_jesc_dzieci__Pr…

O ile jestem w stanie się zgodzić, że niektóre płatki śniadaniowe to bardziej słodycze, niż podstawa zdrowego żywienia, o tyle zalecanie uchatego mleka jest już absurdem. Podobnie jak ostrzeżenia o zgubnych skutkach podawania dzieciom miodu: bo się do słodkiego przyzwyczają. Ton "artykułu" sugeruje, że nie powinien on się kończyć na sześciu pozycjach, tylko rozwinąć na kilkadziesiąt. Z perspektywy tak dziecka, jak i dorosłego każda przesada jest szkodliwa, niezależnie od tego, czy dotyczy miodu, grzybów czy podrobów cielęcych albo szpinaku.

Ale może ja jakaś inna jestem, bo mi podawano za lat szczenięcych mleko prosto od krowy, miód tuż po odcedzeniu, grzyby, które sama uzbierałam i sok jabłkowy z jabłek wyciskanych na prasie.
  • awatar Elficka Inkwizycja: Częściowo się z Tobą zgodzę, częściowo nie - owszem, też piłam mleko prosto od krowy, jadłam miód, piłam domowe soki - ale zauważ ile się od lat 80 zmieniło - pasza dla zwierząt to praktycznie sama chemia, gleby są skażone, więc trudno uświadczyć naprawdę "czyste" owoce i warzywa, grzyby są - jak zawsze - ciężkostrawne, a nietolerancja laktozy jest coraz częstszym przypadkiem u małych dzieci. Zauważ, że w artykule mowa jest o MALUCHACH, jak zaznaczono, chodzi o 2-3latki. Dzieci w tym wieku naprawdę nie mogą jeść tego co dorośli :)
  • awatar Zofizmaty: @Elficka Inkwizycja: ja rozumiem, że środowisko jest coraz bardziej zanieczyszczone, ale czy drogą do zapewnienia solidnej odporności jest zatem podawanie wyłącznie produktów sterylnych? Nie znam się na tym, ale wydaje mi się, że o ile bezdyskusyjnie pogarsza się jakość powietrza, gleby i innych składników, tak wzrasta poziom sterylności w wychowaniu dzieciaków. I właśnie głowy bym nie dała, czy to drugie z pierwszego wynika, czy jest procesem równoległym...
  • awatar Elficka Inkwizycja: @Zofizmaty: Ależ oczywiście, że nadmierna sterylność jest bardzo szkodliwa - ale chodzi o to, żeby znaleźć jakiś złoty środek, bo nie uniknie się alergii czy innych chorób, podając dziecku nafaszerowane chemią warzywka czy owoce "żeby się przyzwyczajało".
Pokaż wszystkie (3) ›
 

zofizmaty
 
Nie jestem osobą przesądną, chociaż przyznaję, że zdarza mi się - tak na wszelki wypadek - postawić diabłu ogarek. Nie wierzę w dni dobre, dni złe, nie obmacuję się nerwowo w poszukiwaniu guzika, jak mijam kominiarza, nie obiegam całego kwartału, żeby nie przeciąć ścieżki z czarnym kotem, ani nie barykaduję się w pokoju w piątek 13-go.

Dochodzę jednak do wniosku, że siły Złego, bądź bogini Perfidia postanowiły wbić mnie w trzynastkowo-poniedziałkową traumę. Gdy patrzę z dzisiejszej, spokojnej perspektywy na wczorajszy dzień, to wydaje mi się wprost niewiarygodne, ile spraw poszło spektakularnie nie tak.

Zaczęło się od tego, że wpadłam w jakiś totalny postal-mode. A dalej poszło już z górki. Mars, który obudził się we mnie po długim i kamiennym śnie, domagał się ofiar: licznych i krwawych. Położyłam zatem na jego ołtarzu szefa (poirytowany mail na tydzień przed końcem okresu próbnego!!!), Pana Analityka (telefon od czapy z awanturą o wpis na blipie sprzed trzech dni!) i kolegów z pracy (czy wy w ogóle potraficie załatwić coś w sądzie!?!).

:o

Dopiero informacja od Szefa Naczelnego, że będziemy rozmawiać o mojej przyszłości w Kancelarii ostudziła nieco mój zapał bojowy i żądzę mordu. Dalej trzy uspokajające rozmowy telefoniczne, przepyszna kolacja przygotowana przez Najlepszego Tłumacza na Świecie i 7 fragów w jednej bitwie na WoT wspólnymi siłami zażegnały kryzys światopoglądowy, pozostawiając pytanie: ale co się właściwie stało?!?
  • awatar dezerter: Każdy ma prawo dostać kurwicy od czasu do czasu.
  • awatar Zofizmaty: oby tylko nie zdarzało mi się to częściej, bo się skończy rumakowanie! ;)
Pokaż wszystkie (2) ›
 

zofizmaty
 
Żesz kurwa!

Do czego to doszło, że osoba, która jest w swoim prawie, musi się bać baranów, którzy prawa nie znają, nie chcą znać, łamią je i wciąż uważają, że mogą z pochodniami, palnikami i łańcuchami bronić swoich wątpliwych przekonań???

Dlaczego każde działanie oceniane jest przez perspektywę tej cholernej, bezmyślnej pluskwy zwanej przeciętnym obywatelem?

Dlaczego w komunikatach musimy stosować sformułowania zrozumiałe dla średnio inteligentnego 15 letniego analfabety?

Dlaczego konsekwencji niezrozumienia: przekazu, słowa, prawa, nie ponosi debil, nieuk i naruszyciel, tylko ktoś, kto nie wyrysował stosownego piktogramu zrozumiałego nawet dla mieszkania Papui Nowej Gwinei?

Dlaczego, do Kurwy Nędzy, musimy podporządkowywać się pieprzonej ochlokracji i zniżać do poziomu tych stonek ziemniaczanych, co to umierają nie mądrzejsze, niż się urodziły?!?
_________________
Edit: 14:44
  • awatar Szymon Piotr: …i dlaczego kurwa nie może być kurwą tylko musi być jakimś łamańcem językowym z gwiazdkami albo fonetyzacją ;]
  • awatar Zofizmaty: @Szymon Piotr: masz rację. Niniejszym się poprawiam, bo sprawa zasługuje na niewybrakowaną, polską, soczystą kurwę, niezależnie od moich chwilowych wątpliwości natury estetyczno-językowej.
  • awatar Szymon Piotr: Słowo „kurwa” jest tym piękniejsze, im więcej osób go nadużywa. Bo wtedy pięknie wyartykułowana, mięsista kurwa jest jak promyk jutrzni pośród wyświechtanych, dziurawych worów przaśnej, przydworcowej „kurwy” od dresa. Tak więc bez wątpliwości natury estetyczno-językowej. Doceniajmy i szanujmy ekspresyjność kurwy jako słowa! ;]
Pokaż wszystkie (3) ›
 

zofizmaty
 
Ciekawe, random klikiem dzisiaj dostałam, a nie zdarza mi się to właściwie.

Moje oszczędne oficjalne życie społecznościowe jest rezultatem przemyślanej polityki, która ma prowadzić do zapewnienia mi spokojnego snu, ciśnienia w rozsądnej okolicy 120/80 oraz rozrywki na poziomie satysfakcjonującym.

Z polityki tej wynika zasada trzech pić*, dzięki której ilość moich znajomych na fb, jak i okrążonych na G+ utrzymuje się na poziomie umiarkowanym i do opanowania - są w nich wyłącznie osoby, które znam osobiście.

Czasami trafia mi się jakieś mniej lub bardziej imprezowe bądź służbowe zaproszenie, oparte o jedno spotkanie, albo co lepsze: o wspólnych znajomych, ale takim zupełnie oderwanym od czegokolwiek oberwałam po raz pierwszy. Ani Gentlemana (ładnego nota bene) nie widziałam wcześniej na oczy, ani nazwiska nie kojarzę, a podpowiedzi ze wspólnych znajomych czy tablicy nie będzie, bo wszystko zablokowane.

Wot, zagwozdka: gdzie Ty chciałeś kliknąć blond Chłopczyku?
____________________
*zasada trzech pić - znajomym jest osoba, z którą przynajmniej trzy razy piłam;
ważne są w tej definicji trzy elementy:
"z którą" - a nie obok której,
"przynajmniej trzy" - dwa nie wystarczą,
"piłam" - herbatę, kawę, drina, wino, cobądź; ale służbowy obiad się nie liczy;
 

zofizmaty
 
Są dwa wyrażenia w języku polskim, na które mam słuch absolutny, niemalże jak na gwizdanie*:

"że tak powiem" i "w każdym bądź razie".

Wyczulenie na pierwsze zawdzięczam towarzystwu pewnego Gentlemana, który nadużywał go właściwie bezwiednie, za to spektakularnie i niezależnie od okoliczności, umieszczając przynajmniej trzy razy w dowolnej długości zdaniu ;)

Drugie mnie po prostu razi i mam ochotę wtrącać się obcym ludziom do rozmowy z cedzonym przez zęby *w każdym razie!*.

Po co ludziom to "bądź" w środku??? To chyba tak, jak z "najmniejszą linią oporu" - brzmi lepiej (?) chociaż sensu żadnego nie ma.
____________________
* w promieniu 100m ode mnie się nie gwiżdże. Nigdy.
  • awatar Szymon Piotr: No w końcu — że tak powiem — coś o mnie ! W każdym bądź razie na to wygląda :]
  • awatar dezerter: Mnie denerwuje kiedy ktoś mówi że np coś usłyszał w radio albo w studio są to prawidłowe formy ale mnie drażnią bo bardziej prawidłowe są w radiu i w studiu ;)
  • awatar Szymon Piotr: @dezerter: Albo są prawidłowe albo są niepoprawne. Nie ma „bardziej” i „mniej” prawidłowych. Na ludzi nieodmieniających słowo „radio” nie powinieneś się spinać ponieważ jego odmiana jest stosunkowo młodą zmianą ewolucyjną w naszym języku. Jeszcze w latach 50-tych odmiana słowa „radio” była zaledwie dopuszczalna. Z pozdrowieniami, Szymon Piotr ;]
Pokaż wszystkie (6) ›
 

zofizmaty
 
Wczoraj dotarła do mnie bardzo prosta prawda życiowa, która w konfrontacji z wydarzeniami ostatnich trzech lat mojego życia wydaje się być oczywista jak to, że rano wstaje słońce.

Otóż wszystko, w s z y s t k o, co zrobisz drugiemu człowiekowi, wraca do ciebie z symetrią znaną dotąd wyłącznie matematyce.

Sytuację, w której się znalazłam, znam na pamięć, krok po kroku wiem, co się stanie. Po prostu odwróciły się role.
 

zofizmaty
 
słówko na dziś: *nadkonwencjonalny*

kontekst: W. Gibson "Spook Country", tł. Robert J. Szmidt

“(...) rzucił okiem na swoją fryzurę, dzieło niegościnnego gospodarza. Schludna. Nadkonwencjonalna. Mogłaby zdobić głowę prawnika lub więźnia.”



Przy okazji lektury przypomniała mi się niedawna polemika w przedmiocie formy tworzonego przeze mnie w bólach listu motywacyjnego. Pomijając mocno barokowy styl i trudną czasem do strawienia składnię, zarzucano mu przede wszystkim nadmierny rzekomo formalizm.

A ja już wiem. Ja po prostu piszę nadkonwencjonalnie ;)